Zniesienie licencji dla pośredników

Licencja dla pośredników to ważny dokument, o który ubiega się niemało chętnych zostać licencjonowanymi pośrednikami. Najważniejsza jest zdolność do czynności prawnych oraz wyższe wykształcenie. Resort gospodarki niedawno podniósł głos w dyskusji na temat zniesienia licencji dla pośredników nieruchomości.

Projekt musi przejść długą drogę, by został przyjęty, toteż póki może, dyskusja trwa. Kierownictwo Ministerstwa Gospodarki ostatecznie decyduje o finalnym kształcie postanowień. Projekt wraz ze zmianami jest modyfikowany i dyskutowany. Dotychczas projekt zakłada odrzucenie kilku interesujących zapisów ustawy z sierpnia 1997 roku.

Przepisy mówią, że przedsiębiorcy mogą prowadzić działalność pośredniczenia w zarządzaniu nieruchomościami, jeżeli działalność ta będzie wykonywana przez pośredników w obrocie nieruchomościami. Pośrednik to osoba fizyczna, która ma licencję  na wykonywanie swojego zawodu. (Zasady jej zdobywają są zmienne). Nowelizacja proponuje, by prowadzenie tej działalności było zupełnie wolne, a opierało się wyłącznie na ubezpieczeniu od odpowiedzialności cywilnej. Ta propozycja budzi kontrowersje i poróżnia coraz szersze rzesze pośredników i bezpośrednio związanych z tym zagadnieniem. Z jednej strony nowy zapis daje dużo swobody, z drugiej – bez egzaminu i wstępnej weryfikacji, może się okazać, że mamy w  kraju coraz więcej niewłaściwych osób na niewłaściwym stanowisku.

Licencja na cokolwiek przecież jest poświadczeniem umiejętności i zdolności przydatnych do wykonywania danego zawodu czy sprawowania jakiegoś stanowiska. pozbawiając obowiązku jej posiadania, trzeba liczyć się z tym, że poszerzy się grono zainteresowanych nową „licencją”, a także będzie większe prawdopodobieństwo braku profesjonalizmu.

Na rynku, na którym nie ma konkurencji niedobrze się dzieje, konkurencja jest potrzebna, gdyż gospodarka wolnorynkowa na jej prawach także się opiera. Musimy jednak ocenę tej sytuacji i wyciągnięcie wniosków zostawić urzędnikom, którzy, miejmy nadzieję, uwzględnią dobro klienta i ogółu, formułując kolejne dyrektywy. Znający się na rzeczy prognozują, że zanim cokolwiek będzie zatwierdzone, przejdzie długą drogę i w efekcie może dojść do zmian niebranych wcześniej pod uwagę.

Dodaj komentarz